Zanim prawica polska postawi PO przed sądem, przywracając oczywiście karę śmierci przez łamanie kołem i ruszy na wschód by spalić Moskwę, musi rostrzygnąć, już nie kto jest większym i prawdziwszym patriotą, a kto jest zdrajcą i agentem Putina: fymowscy teoretycy maskirowki, czy badacze z klubu Macierewicza.
Dla Joanny Mieszko-Wiórkiewicz jedno jest pewne: Macierewicz i jego komisja to gromada niekompetentnych karierowiczów - http://niemcy.salon24.pl/392607,smolensk-pozamiatane. Co oczywiście sprowokowało gwałtowne protesty, z którymi autorka dzielnie walczy, banując jak leci. A jeden ze zbanowanych się mocno zdenerwował i "na ręce Administracji złożyć symboliczny protest przeciwko metodom retorycznym używanym przez Joannę Mieszko-Wiórkiewicz".
Z jednej strony, to zwykła, kolejna prawacka zadyma jest. Oni jak sie zbiorą do kupy, to muszą się nawzajem batożyć. Taka już ich natura. Ale z drugiej strony, mamy tutaj nową jakość. Tu już nie ma tylko banalnego "moja racja jest mojsza niż twojsza". To już jest spór na noże. Jedna ze stron musi zniknąć. I to w niesławie.
Negując wyniki oficjalnego sledztwa, Jarosław Kaczyński popełnił poważny błąd. Uruchomił i pobłogosławił lawinę domysłów, zmyśleń i interpretacji, nad którymi dzisiaj już nikt nikt nie panuje. On też nie. Jest oczywistym, że fymowska maskirowka ośmiesza polską prawicę i w Polsce i za granicą. Jest więc oczywistym że PiS musi się od FYM odciąć oficjalnie, po to, by Macierewicz miał jakiekolwiek szanse jeszcze jakiś czas mamić opinię publiczną swoimi niedorzecznymi wątpliwościami.
I co FYM i zwolennicy maskirowki mają teraz zrobić? Walnąć się w piersi i przeprosić, że się pomylili? Albo, w najlepszym przypadku, pozwolić się traktować jak dzieci, które chciały dobrze, no ale jakoś tak nie do końca im wyszło? To co: FYM jest głupszy od Macierewicza, a Joanna Mieszko-Wiórkiewicz ustępuje intelektualnie Michałowi Leśniewskiemu?
Ciekawe jak ta prawacka wewnętrzna wojna smoleńska się skończy.
Mr.Spock


